SPONSORZY:

PATRONI

CI LUDZIE NAS

 WSPIERAJĄ!

Skok przez dno.
02 stycznia 2019

Powrót do przeglądania artykułów 

Nie żebym zapomniała o blogu. Po prostu po drodze były święta J Ostatnio dużo się działo jeżeli chodzi o sprawy wokół-setkowe. Przerwa świąteczna to dla całej naszej trójki trochę czasu, żeby skupić się na naszych 5-metrowych mikro domkach i całym projekcie. No i z mojej strony to wreszcie chwila spokoju, żeby dopiąć przyszły sezon. Więc końcówka 2018 roku przebiegła pod znakiem łódek, łódek i jeszcze raz łódek.
Jak tylko skończyły się rodzinne spotkania, w czwartek cała nasza trójka z rana stawiła się na Wale i do dzieła! Pracowaliśmy ramię w ramię te parę dni, zabierając sobie nawzajem narzędzia ;) Niestety szara rzeczywistość zmusza do powrotu do wszystkich obowiązków życia codziennego. Oby tylko utrzymać tempo!

Zaczęliśmy nagrywać! Wreszcie. Pomysł powstał już dawno dawno. Z wykonaniem było gorzej. Ale nowy rok, nowi my i te sprawy. Pierwszy filmik z nami w roli głównej już na YT. Może nie jest to szczyt umiejętności, a moja twarz robi coś dziwnego, ale będzie ich więcej! I będą coraz lepsze!

Na jakim etapie zatrzymały się prace na chwilę obecną?

Powoli domykam łódeczkę i czyszczę środek. W tym momencie stoi w naszym plandekowym namiocie z burtą pociągniętą do samego końca, dwoma pasami obła, każdy po 168cm przyklejonymi, i dwoma pasami obła jedynie wyciętymi, wyrysowanymi, przymierzonymi. Padła nam szlifierka, pasek zamówiony, ale będzie dopiero za tydzień, więc lekko przeorganizowałam pracę. Co prawda dzisiaj (środa) z pomocą przyszli sąsiedzi ze Szkutni Wisła oferując swoją na pożyczenie, ale i tak już niewiele więcej dorobiłam, a przerwa w obecności na Wale wyniesie teraz cztery doby. Rafałowi się przyda. Bo Adam uciekł na urlop :P

Nie mając możliwości dokończenia przestrzeni pod sklejki (bez szlifierki jak bez ręki), przeniosłam się do środka. Bardzo przyjemna robota jak jest się zmęczonym, albo chce odpocząć psychicznie czy fizycznie w sumie też. Ogromny relaks dla umysłu. Usuwanie zacieków z żywicy. Co prawda im głębiej się przyglądasz, tym bardziej chce ci się płakać widząc ilość pracy której wymaga pozbycie się wszystkich, ale mimo to, siedzenie sobie z dłutkiem, młotkiem i pilnikiem w środku i powolutku robienie z łódki, ładnej łódki jest pracą bardzo satysfakcjonującą.

Pewnie w tym wszystkim chodzi tylko o siedzenie w środku. Coś magicznego w sumie, jeszcze łódka nie jest dokończona, nad tobą wielka dziura, bo dna nie ma, a czujesz się ciepło, bezpiecznie i jak w domciu! Oby tak pozostało do samego końca i to uczucie tylko rosło!

Doginanie obła jak na razie nie idzie aż tak źle. Jeżeli chodzi o część dziobową, zdecydowaliśmy się z góry na dwie warstwy piątki. Dobrze, że powstało przed nami troszkę tych setek to można wyciągnąć wnioski i sobie ułatwić życie.

Za niedługo łódka stanie w pełnej okazałości. I już nie będzie można wskoczyć do środa przez dno (bardzo zabawnie to wygląda) Przyjdzie czas na ster, miecze, samoster… Powoli trzeba zacząć myśleć o laminowaniu. Czy teraz, czy poczekać, czy jakoś inaczej, czy jak. I obrócimy łódki po ośmiu miesiącach do dołu dnem. To będzie niezły efekt wow. Tymczasem powrót do nauki i pracy nas rejsami na sezon 2019. Zapraszam i jeszcze raz wszystkiego najlepszego w nowym roku!

Tu  nas znajdziecie:

W kilku słowach o tym co robimy:

Planujemy zbudować 3 jachty, po jednym na każde z nas, i wystartować w regatach samotników "Setką prze Atlantyk" które odbędą się w 2020 roku.